• Wpisów: 322
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 19:03
  • Licznik odwiedzin: 28 017 / 1548 dni
 
izabella6014
 
                   Oczami Elsy
Stałam na szczycę schodów. Anna patrzyła na mnie z zaledwie pierwszego schodka z szeroko otwartymi ustami ze zdumienia. Zdziwiło mnie, że udało jej się mnie odnaleźć. Najciekawsze było jednak to, że się nie bałam, że ją przypadkiem skrzywdzę. Miałam takie dziwne wrażenie gdzieś w środku mnie, że jej nie skrzywdzę.
- Wow. – powiedziała w końcu Anna. – Wyglądasz świetnie.
Uśmiechnęłam się do niej. Podczas budowy zamku postanowiłam stworzyć też sobie nową kreacje. Byłam teraz ubrana w piękną lodową suknię. Od ramio, aż do pasa suknia maiła błyszczące się lodowe kryształki. Od pasa w dół spływała miękka tkanina z zamarzniętej, błękitnej mgły. Włosy maiłam splecione w warkocz, a pomiędzy pasmami widoczne były drobne płatki śniegu. Na stopach miałam lodowe pantofle.
- Po co przyszłaś, Anno? – spytałam.
- Chciałam z tobą porozmawiać. – odpowiedziała. – Proszę cię wróć do domu razem ze mną.
- Anno, doskonale wiesz, że nie mogę tego zrobić.
- Niby czemu?
- Anna nie żartuj sobie. Przecież widziałaś co się stało na tym przyjęciu. Teraz wszyscy wiedzą, że jestem potworem.
- Co ty mówisz Elsa?! Czy potwór stworzył by taki piękny zamek? Jakoś damy sobie rade. Nikt nic nie powie.
- Naprawdę w to wierzysz? Mówisz jakbyś nie znała ludzi.
- Ale tam byli tylko przyjaciele. Była Ariel, Roszpunka, Jasmin, Merida, ciocia, wujek i inni. Po za tym uważam, że Jeck na pewno nic nie wygada bo wydaje mi się, że wpadłaś mu w oko. Vandelopa pewnie jak się ją poprosi to nic nie powie. A jeśli ja poproszę Hansa to nie piśnie nawet słówkiem…
- Zaraz. Kto to jest Hans?
- Yyy to mój chłopak. – powiedziała Anna niepewnie.
- Od kiedy ty z nim chodzisz? Z resztą nie ważne i tak nie wrócę do domu.
- Ale musisz nam pomóc.
- Niby w czym?
- No bo. – zaczęła niepewnie. – Pamiętasz te sople, które no przypadkiem wyczarowałaś u nas w salonie.
- Co z nimi?
- Nie możemy się ich pozbyć.
- Jak to?
- Kiedy byłam jeszcze dzisiaj rano to one ciągle tam były, a myślałam, że powinny się już dawno rozpuścić. A nie dawno ciocia do mnie dzwoniła i powiedziała, że nie mogą się ich pozbyć.
- Jak to?
- No i pomyślałam, że możesz nam pomóc je rozpuścić.
- Ty nic nie rozumiesz! Ja nie potrafię! Próbowałam wiele razy, ale zawsze nie dawałam rady zrobić tego tak sama z siebie. Musiałam brać suszarkę i grzać to kilka godzin.
- Dasz rade! Jestem pewna!
- Anno ty nic nie rozumiesz! To ja jestem odpowiedzialna za wypadek rodziców.
- Co? Nie opowiadaj głupot. Niby jak?
- Szłam w Halloween tą ulicą i zdjęłam rękawiczki, a wtedy jakaś kobieta trzasnęła drzwiami. Wystraszyłam się. Strzeliłam z ręki tym lodowym promieniem i zamroziłam całą ulicę. Później był ten wypadek i rodzice. – poczułam jak po policzkach ciekną mi łzy.
   Nawet się nie zorientowałam jak przeszłyśmy z Anną do innej sali. Na środku pokoju upadlam na kolana. Po oczach spływały mi strumienie łez, a po upadnięciu na podłogę natychmiast zamarzały. Poczułam jakby coś ze mnie uciekało, a potem usłyszałam jak Anna upada na podłogę.
frozen 3.jpg

Nie możesz dodać komentarza.