• Wpisów: 322
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:03
  • Licznik odwiedzin: 24 644 / 1147 dni
 
izabella6014
 
                   Oczami Anny
Poczułam przeszywający bul w klatce piersiowej i upadłam na kolana.
- Anna?! - usłyszałam za plecami i po chwili poczułam jak Kristof podnosi mnie ostrożnie z ziemi.
- Kto to jest? – spytała Elsa, która również wstała z podłogi.
   Podniosłam wzrok i zauważyłam jak Elsa odsuwa się od nas z przerażeniem w oczach.
- Idźcie już. – powiedziała.
- Nie nigdzie bez ciebie nie pójdę! – zawołałam.
- Nie, Anno masz z tond natychmiast iść! – zawołała Elsa po czym zamachnęła rękami w stronę podłogi.
   Śnieg w miejscu, na które wskazała Elsa nagle zawirowała. Z kłębów śniegu zaczął się wynurzać ogromny lodowy potwór. Z przerażeniem patrzyłam jak gigant rośnie, aż zaczął sięgać pod sam sufit. Kontem oka zauważyłam jak Elsa znika w innych drzwiach i w tym samym momencie olbrzym złapał mnie, Kristofa i Olafa. Słyszałam jak Swen szczeka gdzieś pod nogami potwora, a potem olbrzym ruszył w stronę wyjścia niosąc nas ze sobą. Gdy dotarliśmy zamachną się i rzucił nas w śnieg. Praktycznie od razu wstałam i zrobiłam śnieżkę z zamiarem rzucenia nią w potwora, ale w tedy Kristof złapał mnie za ramie.
- Co ty robisz? – spytał. – Chcesz walczyć z takim potworem i to w dodatku za pomocą małej śnieżnej kulki?
- No już dobra. – odpowiedziałam, ale gdy tylko puścił moje ramie zamachnęłam się i kulka wyleciała mi z ręki trafiając giganta.
- Zwariowałaś! – zawołał Kristof, złapał mnie znowu za rękę i zaczęliśmy uciekać.
   Biegniemy szybkim tempem w dół zbocza ślizgając się po śniegu. Nigdzie nie widzę Olafa i Swena. Za naszymi plecami rozlega się mrożący krew w żyłach ryk potwora. Przyśpieszam bieg choć powoli zaczynam czuć już ból w klatce piersiowej spowodowany długą ucieczką. Docieramy na skraj przepaści. Musieliśmy zbiec po złej stronie góry. Znowu słyszę ryk bestii.
- I co teraz?! – pytam z przerażeniem w głosie.
- Choć tu. – mówi Kristof i przyciąga mnie do siebie po czym zdejmuje z ramienia linę, którą wziął ze sobą z domu i obwiązuje mnie nią w pasie. – Dobra, widzisz ten kamień przy urwisku?
- Tak.
- Więc słuchaj. Przywiążę do niego linę i gdy doliczę do trzech skaczemy. Jasne? – tłumaczy i w tym samym czasie obwiązuje linę wokół kamienia.
- Czy ty jesteś pewien, że skakanie z urwiska to dobry pomysł?
- A chcesz tu zostać z tym potworem, którego wyczarowała twoja siostra? – pyta i nie czekając na odpowiedź kontynuuje. – Dobra, raz… dwa…
   Jednak zanim zdąży doliczyć do trzech tuż obok nas ląduje olbrzymia sosna, a siła uderzenia zrzuca nas z urwiska. Zaczynem wrzeszczeć na całe gardło, gdy nagle czuje mocne szarpnięcie w okolicach brzucha. Patrzę w dół i wzdycham z radości. Lina wytrzymała nasz ciężar. To jednak nie zmienia faktu, że dyndamy nie wiadomo jak wysoko nad ziemią. Spoglądam w górę na Kristofa.
- Nic ci nie jest? – pytam.
- Nie, ale słyszysz?
   Wstrzymuje oddech. Nad nami panuje cisza, ale po chwili słyszę głos Olafa.
- No dalej potworku pokaż na co cię stać! – woła bałwanek.
   Spoglądam z przerażeniem na Kristofa, a on odwzajemnia moje spojrzenie. Oboje wiemy, że Olaf nie ma szans z tym gigantem. Po chwili słyszę kolejny ryk i przechodzi mnie nieprzyjemny dreszcz.
- Stój, potworku! Stój! – znowu rozlega się głos Olafa, a po nim następny przerażający ryk.
   Słyszę wrzask bałwanka, a potem widzę jak przed nami spada biała kula śniegu wielkości Olafa. Wołam go, ale szybko orientuje się, że to był zły pomysł bo olbrzym nas zauważa. Spogląda na nas z urwiska po czym strąca kamień go którego jest przywiązana nasza lina. Jedyne co potem czuje to bezwładność mojego ciała podczas spadania w nicość.

frozen 10.jpg

Nie możesz dodać komentarza.