• Wpisów:326
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:03
  • Licznik odwiedzin:28 026 / 1548 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Minął już miesiąc od rozpoczęcia roku szkolnego. Na podwórku było zimno, a ja leżałam na łóżku patrząc w sufit. Wstałam powolnie i ubrałam się w błękitną bluzkę oraz dżinsowe spodnie. Była sobota. Stanęłam przed lustrem. Wzięłam szczotkę do włosów i przeczesałam je. Z splecionymi w warkocza włosami zeszłam na dół. Na lodówce znalazłam karteczkę.

‘’Poszliśmy już do pracy. Anna jest u Meridy. Wrócimy późno. Buziaki mama‘’

- Aha czyli siedzę dzisiaj w domu sama. – powiedziałam sama do siebie.
Zrobiłam sobie kanapkę, nalałam sobie coli do picia i usiadłam przed telewizorem. Miałam już włączyć jakiś nudny kanał, gdy zorientowałam się, że napój w mojej szklance zamarzł. Odłożyłam kubek na stolik i spojrzałam na niego podejrzliwie. Jakim cudem to się stało!? Rozumiem na podwórku jest zimno, ale żeby ludziom tak od niechcenia zamarzało picie!
Poszłam z powrotem do kuchni. Wstawiłam kubek pod ciepłą wodę. Ochlapałam niechcący rękę. Machnęłam nią i na blacie przede mną wyrosły kolce lodu. Odskoczyłam przerażona. Co się tu dzieje? Trzymałam ręce na stole przy którym jemy, gdy zdałam sobie sprawę, że jest mi zimno w plecy. Odwróciłam się i aż pisnęłam. Cały stuł był zamrożony łączne z krzesłami go otaczającymi.
- Ja to zrobiłam? – spytałam sama siebie.
Spojrzałam na swoje ręce i dostrzegłam na paznokciach drobne płatki śniegu. Złapałam za ścierkę, którą zwykle mama wyciera naczynie. Gorączkowo próbowałam zetrzeć śnieżynki z paznokci, ale to nic nie dawało. Odłożyłam szmatkę i poczułam w panikę. Co się ze mną dzieje? Jakim cudem zamroziłam stół, ten napój i stworzyłam te lodowe kolce? Rozejrzałam się po kuchni jakby czekając na odpowiedzi.
- Trzeba zakryć czymś ręce. – powiedziałam znowu do siebie – Rękawiczki!
Pobiegłam po schodach do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i przerzucając ubrania w poszukiwaniu rękawiczek. W końcu je znalazłam i pośpiesznie włożyłam na ręce. Sięgały mi prawie do łokci i były zrobione z jakiegoś gładkiego materiału. Odwróciłam się i spojrzałam na podłogę. Walały się po niej na wpół zamrożone ubrania. Ostrożnie podniosłam jedną z bluzek. Z ulgą stwierdziłam, że rękawiczki dają rade powstrzymać tę dziwną moc. Delikatnie zaczęłam podnosić po kolei ubrani i wkładać je do szafy. Ale co ja zrobię ze stołem?
- Suszarka! – zawołałam.
Pobiegłam do łazienki znalazłam przedmiot i zbiegłam z powrotem do kuchni. Podłączyłam do gniazdka suszarkę i zaczęłam topić lód na stole. Zajęło mi to prawie pół godziny, a został jeszcze blat na którym zostawiłam lodowe kolce. Podeszłam do nich i zrobiłam dokładnie to samo co ze stołem. Udało mi się pozbyć tych śnieżnych koszmarów, gdy usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. W tym zamieszaniu nie zorientowałam się, że dochodzi już szesnasta. Odłożyłam na blat suszarkę, ale nie odważyłam się zdjąć rękawiczek. Po chwili do kuchni weszła Anna.
- Hej. – przywitała się i po chwili dodała – Dlaczego masz rękawiczki?
- Yyy… było mi zimno. – odpowiedziałam.
- Aha, a co robi tu suszarka?
- Grzałam się nią. Wiesz taki mróz na podwórku, a grzejniki zimne.
- Aha.
Podeszła do zlewu i wyjęła z niego do połowy zamrożoną cole, którą tam zostawiłam.
- Tak ci zimno, a zrobiłaś sobie napój z lodem?
- Bo taki jest najlepszy.
Chwyciłam napój i pobiegłam na górę karcąc się, że nie wymyśliłam lepszej wymówki. Weszłam do pokoju i spojrzałam na szklankę i z rozpaczą stwierdziłam, że znowu zamarzła. Odłożyłam ją na biurko. Podeszłam do okna i usiadłam na parapecie. Podniosłam ręce na wysokość twarzy. Delikatnie zdjęłam rękawiczkę z prawej ręki. Obejrzałam ją ze wszystkich stron. Śnieżynki na moich paznokciach nie były już aż tak widoczne. Dotknęłam palcem okna. Po szybie zaczął się rozchodzić biały szron. Założyłam z powrotem rękawiczkę i wtuliłam twarz w kolana.
 

 
Przepraszam, że takie małe, ale jak będę miała małe to będę dodawać po dwa.



 

 
Wprowadziłam trochę Halloween do mojego pokoju

 

 
Następnego dnia szłyśmy po lekcjach przez plac szkolny.
- Może przyjdźcie wszystkie o osiemnastej do mnie i trochę poplotkujemy. – powiedziałam.
- Spoko. – zgodziły się Ariel i Jasmin.
- Nie wiem czy mi mama pozwoli, mówiłam wam jaka ona jest. - powiedziała Roszpunka.
- Na pewno się zgodzi, nie może przecież zakazać ci spotykać z przyjaciółmi. – stwierdziłam.
- Sama nie wiem. Patrzcie właśnie podjechała. – powiedziała Roszpunka i wskazała palcem czarny samochód.
Podbiegła do niego, a my za nią. Jej mama wysiadła z samochodu i przytuliła córkę. Miała długie czarne kręcone włosy i była ubrana w ciemno-różową bluzkę oraz dżinsowe spodnie.
- Dzień dobry. – przywitałyśmy się.
- Dzień dobry, Roszpunko to twoje przyjaciółki? – spytała.
- Tak i mamo mogę pójść o osiemnastej do Elsy? – spytała błagalnie Roszpunka.
- Która z was to Elsa? – zapytała matka, a ja podniosłam lekko rękę – Nie jestem pewna czy to dobry pomysł.
- Proszę, moi rodzice będą w domy. – powiedziałam i uśmiechnęłam się błagalnie.
- Hmm dobrze, podaj mi swój adres, a ja przywiozę później Roszpunkę. – odpowiedziała.
Ucieszyłam się i na kartce którą podała mi mama dziewczyny zapisałam swój adres. Pożegnałyśmy się z Roszpunką i ruszyłyśmy razem do domów. Po drodze każda skręcała w stronę swojego mieszkania i w końcu musiałam już iść sama. Gdy dotarłam do domu zastałam Annę i Meridę siedzące w salonie.
- Hej, jak w szkole? – spytałam.
- Okropnie, już nam zadali masę pracy domowej. – narzekała Merida.
- No i dobrze leniuchu, w końcu zaczniesz myśleć. – powiedziałam z uśmiechem.
Merida zrobiła oburzoną minę, złapała za poduszkę, a potem cisnęła nią we mnie. Zdążyłam ją złapać i rzuciłam nią w Ankę. Ta nie zdążyła zareagować i dostała prosto w twarz. Po chwili wszystkie trzy toczyłyśmy już walkę na poduszki. Przerwał nam dźwięk otwieranych drzwi. Stanęłyśmy nieruchomo z poduszkami w rękach, gdy do pokoju wszedł mój tata.
- Co się tu dzieje? – spytał.
- Mała bitwa na poduszki. – odpowiedziała Anna.
- Dobra, dobra, ale macie tu posprzątać. – powiedział tata.
Spojrzałyśmy na siebie i razem rzuciłyśmy się na tatę. Wszyscy śmieliśmy się, aż przypomniałam sobie o tym że zaprosiłam przyjaciółki do domu.
- Tato dzisiaj o osiemnastej wpadną Ariel, Jasmina i nowa uczennica naszej klasy Roszpunka. – zawołałam do taty, który właśnie kierowała się w stronę kuchni
-Dobrze, do której będziecie siedzieć i nie pozwalać mi spać w nocy.
- Jeszcze nie wiem, ale jak coś to cię ostrzegę.
Pobiegłam po schodach na górę zostawiając Annę i Meridę z bałaganem. Weszłam do pokoju i zorientowałam się że zapomniałam plecaka z dołu. Wróciłam się do salonu, wzięłam plecak i już miałam wyjść z pomieszczenia, gdy niespodziewanie dostałam poduszką w twarz.
- Trafiona! – usłyszałam uradowany głos Meridy, a potem przybijanie piątki.
Odrzuciłam poduszkę na kanapę, poprawiłam moją zrujnowaną już i tak fryzurę i wbiegłam z powrotem po schodach. Rzuciłam plecak pod biurko i zabrałam się za prace domową. Po godzinie do pokoju wbiła Anna.
- Mama woła na kolacje. – oznajmiła.
- Czy twoja destrukcyjna koleżanka już poszła? – spytałam.
- Może, a jak nie to co?
- To prawdopodobnie znowu dostane poduszką w głowę jak tylko wejdę do salonu. – powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać. – A tak w ogóle skąd ona ma takiego cela?
- Ćwiczy łucznictwo od ósmego roku życia.
- To się nie dziwie, że mnie trafiła.
Zeszłyśmy po na kolacje. Mama wróciła już z pracy i przygotowała posiłek. Rozmawialiśmy o szkole i ich pracy, aż zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Spodziewacie się kogoś? – spytała mama.
- Tak, zaprosiłam przyjaciółki, wspomniałam o tym wcześniej tacie. – odpowiedziałam.
Poszłam otworzyć drzwi. Na podwórku stały Ariel i Jasmin. Weszły i miałam już zamknąć drzwi, gdy pod dom podjechał czarny samochód. Wysiadła z niego Roszpunka i uśmiechnęła się do mnie. Pomachała ostatni raz w stronę samochodu i skierowała się w kierunku mojego domu.
- Cześć, wchodź. – przywitałam się.
- Hej. - odpowiedziała i po wejściu do domu dodała – Masz ładne mieszkanie.
- Dzięki.
Wszystkie cztery skierowałyśmy się do jadalni, gdzie czekała reszta mojej rodziny.
- Dobry wieczór. – przywitały się dziewczyny.
- Dobry wieczór. – powiedziała mama, a potem spojrzała na Roszpunkę i dodała – My się chyba jeszcze nie znamy.
- Jestem Roszpunka, wczoraj zaczęłam naukę w tutejszej szkole – odpowiedziała blondynka.
- No mamo, my będziemy u mnie w pokoju. – powiedziałam i ruszyłam przodem na górę.
Ciekawe czemu mama się tak przyglądała Roszpunce? Może ją z kimś skojarzyła? Nie ważne. Weszłyśmy do mojego pokoju i rozsiadłyśmy się na podłodze.
- Nie zgadniecie kogo poznałam w te wakacje na Wyspach Kanaryjskich. – zagadnęła Ariel.
- Pewnie swojego księcia z bajki. – powiedziała Jasmin wywracając oczami.
- Zgadłaś, ma na imię Eryk dałam mu swój numer telefonu i ciągle z nim pisze. – potwierdziła Ariel.
- Tylko szkoda, że go więcej nie zobaczysz. – odpowiedziałam.
- Nie niszcz mi marzeń. – burknęła Ariel – A propos chłopaków to nie wiem czy zauważyłaś, ale ten blondas ze starszej klasy Jeck nie spuszczał z ciebie dzisiaj wzroku.
- Nie – powiedziałam lecz kątem oka zauważyłam jak Jasmin i Roszpunka chichoczą – A zresztą co z tego?
- To że prawdopodobnie na ciebie leci. – dokończyła z uśmieszkiem Ariel.
Teraz i ona zaniosła się śmiechem, a Roszpunka i Jasmin już tarzały się po podłodze. Siedziałam z zarumienionymi policzkami i się na nich patrzyłam.
- Dobra starczy, Roszpunko mogę ci zrobić warkocza? – spytałam zmieniając temat.
- Jasne, tylko trzeba je najpierw rozczesać. – odpowiedziała.
- Ja to zrobię. – powiedziała Jasmin i wzięła szczotkę leżącą na moim biurku.
Jasmin usiadła za Roszpunką i zaczęła rozczesywać jej włosy, gdy drzwi się otworzyły, a w nich stała Anna.
- Hej, mogę się do was przyłączyć? – spytała.
- Jasne. – powiedziałyśmy prawie jednocześnie.
- Co robicie? – zapytała Anna.
- Właśnie miałam uczesać Roszpunkę, ale ktoś mi się wtrącił. – odpowiedziałam i spojrzałam na Jasmin.
- Taki los. – odpowiedziała czarnowłosa.
- Ale ty ją tylko rozczesujesz, ja robię warkocza.
- Ok.
Po paru minutach siedziałam już za Roszpunką i robiłam jej warkoczyka. Siedziałyśmy w piątkę i plotkowałyśmy aż do dwudziestej pierwszej. Po spotkaniu poprosiłam tatę, aby odwiózł dziewczyny do domów. Oczywiście się zgodził. Pożegnałam się z przyjaciółmi i wróciłam do mojego pokoju.
 

 
Lubicie ja? Dla mnie jest to jak na razie moja ulubiona postać z całego filmu.











 

 
Wy też zawsze mieliście problem z zapamiętaniem ich imion



Która jest waszą ulubioną. Ja najbardziej lubię Aristę, oczywiście zaraz po Ariel.
 

 
Wstałam rano około siódmej godziny i ubrałam się w dżinsowe spodnie i bluzkę na krótki rękaw. Spięłam włosy w mojego ulubionego warkocza i zeszłam na dół. W kuchni zastałam przygotowane już śniadanie oraz karteczkę od Anny informującą mnie, że już wyszła. Spojrzałam na zegarek, pośpiesznie zjadłam śniadanie, założyłam buty i wyszłam z domu. Po dziesięciu minutach byłam już pod szkołą. Weszłam do budynku i zauważyłam nową uczennice stojącą pod klasą.
- Cześć, ty jesteś tą nową, prawda? – przywitałam się.
- Cześć, tak mam na imię Roszpunka. – odpowiedziała.
- Ja jestem Elsa. – powiedziałam i w tym momencie dostrzegłam Ariel i Jasmin – Chodź przedstawię cię moim przyjaciółkom.
- Jasne.
- Hej dziewczyny to jest Roszpunka, Roszpunko to są Ariel i Jasmin – przedstawiłam koleżanki.
- Cześć, jak ci się podoba w nowej szkole? – zapytała entuzjastycznie Ariel.
- Na razie jest fajnie. – odpowiedziała blondynka.
- Gdzie wcześniej chodziłaś do szkoły? – spytała Jasmin.
- Uczyłam się w domu, moja mama jest bardzo opiekuńcza praktycznie nie wypuszczała mnie z domu bez niej, no ale w końcu uparłam się na normalną szkole i mi pozwoliła.
- Wow czyli nie miałaś znajomych? – zapytała Jasmin.
- No w sumie to można tak powiedzieć. – powiedziała już lekko onieśmielona Roszpunka.
- Ale teraz masz nas. – powiedziałam radośnie.
Roszpunka uśmiechnęła się i już miała coś powiedzieć, gdy zadzwonił dzwonek na lekcje matematyki. Każdą przerwę spędzaliśmy z Roszpunką, która okazała się być bardzo fajna. Na lekcji plastyki malowaliśmy na płótnach martwą naturę przed szkolą, czyli kilka drzew, kwiaty na trawie i sam budynek szkolny. Moja sztaluga stała koło dzieła Roszpunki. Przez większość czasu byłam pochłonięta swoją pracą, ale w pewnej chwili z ciekawości zerknęłam na malunek Roszpunki. Zatkało mnie jak zobaczyłam jak pięknie ujęła każdy detal szkoły i natury dookoła.
- Wow, Roszpunko to jest piękne! – powiedziałam szeptem, żeby nie usłyszała nauczycielka
- Dziękuję. - odpowiedziała
- Gdzie się nauczyłaś tak malować?
- Wiesz, gdy większość czasu siedzi się w domu to trzeba sięczymś zająć. W domu wszędzie wiszą obrazy, które namalowałam. Mama nawet parę sprzedała.
- To jest niesamowite muszę kiedyś do ciebie przyjść i je zob…
- Dziewczyny! Co to za rozmowy? – Zawołała nauczycielka, a my zamilkłyśmy.
Przez resztę dnia zastanawiałam się co jeszcze opanowała do takiego stopnia Roszpunka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zauważyliście, że Simba w Królu Lwie powiedział, że gdy będzie królem to zmieni prawo dotyczące tego, że rodzice wybierają dziecku partnera. W drugiej części Kiara już mogła zadecydować kogo chce poślubić

 

 
Lubicie ją, bo jak dla mnie jest bardzo zabawna.











 

 
Jak pewnie wiecie niedługo premiera Wielkiej Szóstki, więc postanowiłam dodać parę zdjęć na ten temat.

















Zauważyliście, że Honey jest podobna do Roszpunki.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Skoro już jesteśmy przy rysunkach to postanowiłam dodać pare moich. Podobają się? Jeśli chcecie żebym coś narysowała to piszcie.





 

 
Z rana obudził mnie dzwonek budzika. Niechętnie wstałam i ubrałam się w wczoraj już przygotowane ubrania. Leniwie podeszłam do lustra. Z przerażeniem spojrzałam na moje roztrzepane blond włosy. Zwinęłam je w koka i pobiegłam do łazienki. Złapałam za klamkę i próbowałam otworzyć drzwi, ale napotkałam opór. Zapukałam delikatnie w drzwiczki.
- Zaraz. – rozległ się głos mojej młodszej siostry Anny.
- Pośpiesz się, bo inaczej spóźnimy się do szkoły. – zawołałam spoglądając na zegarek wiszący w korytarzu.
Po chwili z łazienki wyszła Anna z splecionymi w dwa warkocze włosami i szeroko się uśmiechając.
- Proszę, łazienka jest twoja. – powiedziała i zbiegła po schodach na dół.
Weszłam do ubikacji i załatwiłam swoje sprawy po czym pobiegłam do pokoju, wzięłam małą torebeczkę na telefon, ostatni raz spojrzałam w lustro i zeszłam na dół. W kuchni zastałam mamę i Ankę jedzącą gofry. Wzięłam z tacy stojącej na stole gofra z dżemem.
- Dziewczyny podwieźć was do szkoły? – spytała mama.
- Jasne. - powiedziałyśmy jednocześnie.
- Po rozpoczęciu roku szkolnego, będziecie musiały same siedzieć w domu, zostaję dziś do późna w pracy.
- Ok, a tata kiedy wróci? – spytała Anna.
- Też jakoś późno, ale to nie znaczy że możecie urządzić imprezę.
- Ooo, czyli musze odwołać gości? – zażartowałam.
- Niestety, dobra ruszcie się bo spóźnicie się pierwszego dnie. – pogoniła nas mama
Pod szkołą pożegnałyśmy mamę i rozeszłyśmy się do swoich znajomych. Gdy zbliżałam się do grona uczniów mojej klasy usłyszałam czyjś pisk i po chwili już przytulała się do mnie moja rudowłosa przyjaciółka.
- Cześć Ariel, jak tam wakacje. – spytałam gdy już wyswobodziłam się z objęć przyjaciółki.
-Było świetnie, byliśmy na Wyspach Kanaryjskich, cudowne miejsce musisz tam pojechać.
- Na pewno w końcu siedziałaś tam cały miesiąc, nie rozumiem tylko jak ci się udało wytrzymać z sześcioma starszymi siostrami?
- Było ciężko, ale jestem silna i dałam radę. – powiedziała z udawaną dumą.
- Elsa, Ariel. – usłyszałyśmy i po chwili podbiegła do nas Jasmina – Hej dziewczyny jak tam lato?
- Upalne i słoneczne. – odpowiedziałam z uśmiechem uwalniając się z jej objęć.
- Słyszałyście, że podobno ma do nas dołączyć jakaś nowa dziewczyna? – spytała.
- Nie, a kto? – odpowiedziała Ariel.
- Nie wiem, ale pewnie niedługo ją poznamy, zobaczcie.
Pokazała palcem na scena na której staną dyrektor szkoły i poprosiła wszystkich, aby stanęli grupą razem z reszta swojej klasą po czym rozpoczął swoją coroczną przemowę. Po zakończeniu swej mowy, która została ukoronowana brawami prosił wszystkich o rozejście się do swoich klas. Zapanowała ogólna wrzawa jak to w szkole, a my wciąż nie widzieliśmy nowej uczennicy, która ma do nas dołączyć.
- Ale jestem ciekawa kto to jest. – powiedziała nagle Ariel.
- Zobaczymy, ale wiecie co przez wakacje ciągle zaczepiali mnie jacyś chłopcy prosząc o numer telefonu po którymś razie się tak wściekłam, że aż się na jednego wydarłam. - narzekała Jasmin.
- Dobrze zrobiłaś bo po co ci w końcu ten chłopak? – odpowiedziałam
- A ja uważam inaczej, powinnaś w końcu znaleźć swojego księcia z bajki. – wtrąciła Ariel.
- Ty jak zawsze o jednym. – odpowiedziałam.
- Dobra, dobra, ale ja i tak nie mam zamiaru się z nikim umawiać. - stwierdziła Jasmina.
Przez całą tą gadkę szmatkę zdążyliśmy dojść do klasy. Zajęliśmy nasze ulubione miejsca w ławkach. Teraz nasza wychowawczyni zaczęła swoją przemowę. Wtedy w pierwszej ławce dostrzegłam dziewczynę w długich do pasa blond włosach. Szturchnęłam Ariel łokciem i wskazałam palcem na pierwszą ławkę. Zrobiła wielkie oczy i miała już coś powiedzieć, ale właśnie w tej chwile pani wspomniała o nowej uczennicy.
- I na sam koniec chcę wam przedstawić nową uczennice, która od dziś będzie chodzić do waszej klasy. Roszpunko proszę wstań i się wszystkim pokaż. – powiedziała nauczycielka.
Dziewczyna o blond włosach wstała nieśmiało i odwróciła się przodem do klasy. Miała zielone oczy i lekko zarumienione policzki. Uśmiechnęła się i pośpiesznie usiadła. Nauczycielka skończyła swoją przemowę i wypuściła nas do domów.
- Wydaje się miła, jak myślicie? – spytała Ariel.
- Raczej tak, zobaczymy jutro. – odpowiedziała Jasmin.
- Dobra dziewczyny, widzę Ankę, papa. – odpowiedziałam bo właśnie dostrzegłam moją siostrę siedzącą na ławce przy wejściu do szkoły.
- Cześć. – odpowiedziały, a ja pobiegłam do czekającej na mnie siostry.
- Hej, jak rozpoczęcie roku szkolnego? – zapytałam Annę.
- Fajnie, a u was? – odpowiedziała i wstając.
- Nieźle, mamy nową uczennice w szkole, ma na imię Roszpunka.
- I co fajna jest?
-Raczej tak, a co tam u Meridy?
- Jak zawsze w roztrzepanych włosach, a tak to spoko.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze całą drogę do domu. Gdy doszliśmy do mieszkania otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Mamy nie było jak wcześniej powiedziała. Zostawiłam Ankę na dole i sama poszłam do mojego pokoju spakować się na jutrzejszy szkolny dzień.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Więc pojawiło się już pierwsze #opowiadanie. Wydaje się długie, ale mam nadzieje, że się spodoba.
  • awatar Mała Pisarka: @gość: Jasne jeśli się podoba to dodam. ;)
  • awatar Gość: Świetne. Dodasz kolejną część?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatnio napisałam opowiadanie o Elsie, która żyje w naszych czasach chodzi do szkoły, ma przyjaciuł itd. Tylko ono nie ogranicza się do samych postaci z Krainy Lodu. Czyli jest tam też np. Ariel czy Jasmin. Zresztą jak je dodam to sami zobaczycie. I tu się rodzi pytanie czy chcecie żebym je dodała?

 

 
Ostatnio znalazłam parę fajnych cytatów. Co sądzicie?



Dodać takich więcej?
 

 
Na tym blogu będę dodawać różnego rodzaju opowiadania oczywiście mojego autorstwa. Pojawią się też czasem jakieś zdjęcia.